Numer telefonu:

571-258-271

Email:

[email protected]

Godziny Otwarcia

Pon-Sb: 9:00-21:00

Showing: 1 - 2 of 2 RESULTS
Fizjoterapia Masaż

Czy dobry masaż boli?

Wielu pacjentów pyta, czy masaż będzie „konkretny” i mówi że „musi boleć”, bo tylko
wtedy się liczy. Ja sama, jaka autorka, uwielbiam pracować na głębokich technikach
manualnych, które faktycznie bywają nawet bardzo bolesne, ale też bardzo
skuteczne, więc w swojej praktyce dobrze dogaduję się z takimi pacjentami.
Natomiast, z czego pacjenci często nie zdają sobie sprawy, odczucie bólu nie jest
zależne tylko od obranych technik, a szeroka paleta chwytów, na jakich pracujemy,
pozwala nam na intensywne działanie z bólem lub bez niego. Odczucia bólu będą
więc zależne od kilku czynników.
Po pierwsze – technika. Weźmy na tapet masaż klasyczny – co do zasady nie
powinien być bolesny. W naszej metodyce działania, niezależnie od obranej terapii,
zaczynamy zawsze od palpacyjnego badania. Sprawdzamy między innymi
ruchomość tkanki, kierunek jej ruchu, intensywność i rozkład napięć. Oceniamy
reaktywność pacjenta na dotyk – jeśli pojawiają nam się objawy przeczulicy,
będziemy pracować łagodniej dla układu nerwowego i wolniej „dobierać się” do
punktów spustowych. Zawsze działamy w komunikacji z pacjentem – tak, żeby
terapia była znośna, ale też efektywna.
Punkt drugi – im większe napięcie, tym większy ból i odwrotnie. Czyli Wasze
odczucia są adekwatne do siły z jaką pracujemy – ale zupełnie odwrotnie niż się
spodziewacie. Jeśli mamy duże napięcie w mięśniu, zwłaszcza kiedy utrzymuje się

ono przez dłuższy czas, to dochodzi do lokalnego niedokrwienia. Pojawia się ucisk
na własne naczynia krwionośne, a w efekcie w takim miejscu gromadzą się naturalne
dla naszego organizmu substancje, które nie mogąc znaleźć drogi przepływu,
drażnią zakończenia nerwowe, co już samo w sobie powoduje ból. Układ nerwowy
nie lubi zbierać wielu bodźców na raz, więc już w momencie jego podrażniania
dotykiem pojawia się dyskomfort. Jeśli dołożymy do tego, nawet niewielkie
rozluźnianie, pojawia nam się efekt reaktywnej hiperemii – niedokrwione miejsce
zaczyna się „przepłukiwać”, następuje aktywacja nocyceptorów (receptorów
bólowych), naczynia gwałtownie się rozszerzają, co jest odczuwane jako ból. Dla
porównania, jeśli pacjent jest w dobrym stanie, jego mięśnie są elastyczne i
plastyczne, jako terapeuci musimy użyć dużo więcej siły i bardziej się namęczyć,
żeby wywrzeć na nim wrażenie.
Czy dobry masaż boli? Nie. Czy skuteczny masaż terapeutyczny boli? Zazwyczaj
tak. Ale najważniejsze jest, żeby komunikować się z pacjentem, prawidłowo ocenić
jego „okno bólowe” do pracy, oraz dysponować szerokim zakresem technik i empatią.
Bo przecież jesteśmy tu dla Was.

Relaks

Masaż gorącymi kamieniami – hot or not?

Masaż gorącymi kamieniami kojarzy się z typowym zabiegiem z oferty salonów spa. I
jest to prawda – to doskonała pozycja dla koneserów wylegiwania się w cieple. Ale

czy głęboki relaks to jedyna zaleta tego masażu? Odsłonimy przed Wami, jaką
robotę tak naprawdę potrafią wykonać te niepozorne kamyczki.
Termoterapia, czyli ciepłolecznictwo. Od wieków obserwowano, że ciepło powoduje
wiele korzystnych reakcji. Przyspiesza gojenie urazów, zmniejsza bóle, napięcie
mięśni, zwiększa ruchomość w stawach, przyspiesza regenerację obrzęków i
wysięków. W terapii z użyciem gorących kamieni wulkanicznych skupiamy się pod
kątem fizjologii na dwóch aspektach – reakcji miejscowej (która warunkuje
rozmieszczenie kamieni na ciele) i reakcji ogólnej organizmu.
Reakcja miejscowa jest wywołana zmianami w krążeniu tętniczo-żylnym i chłonki. W
odpowiedzi na wysoką temperaturę następuje rozszerzenie tych naczyń, a więc
utlenienie i odżywienia tkanek. Naczynia limfatyczne, w przeciwieństwie do żylnych,
nie mają klasycznego napędu w postaci ciśnienia krwi – ich przepływ zależy głównie
od pracy mięśni, ruchów oddechowych oraz rytmicznych skurczów samych naczyń
limfatycznych (tzw. limfangionów).
Reakcja ogólna jest związana z dążeniem do homeostazy cieplnej i uruchomieniem
mechanizmów termoregulacji. Przemiana materii się wzmaga, napięcie mięśni i
lepkość mazi stawowej maleją, elastyczność tkanki łącznej zwiększa się, a nerki
„regulują się” w celu zachowania ciśnienia tętniczego i homeostazy wodno-
elektrolitowej organizmu.
Dodatkowo bierzemy też pod uwagę zdolność do przewodnictwa cieplnego i
pojemności cieplnej kamieni wulkanicznych. Są one dużo wyższe niż np. w
przypadku kompresu żelowego. Dlatego też oddają ciepło bardzo wolno. Można
zatem nagrzewać je do wyższych temperatur i tym głębiej ciepło będzie w stanie
przeniknąć w głąb tkanki. Możemy więc pracować w bardzo przyjemny sposób na
głębokich warstwach mięśni.
Rozumiejąc już te procesy fizjologiczne można zadać pytanie, dlaczego zamiast tego
nie poleżeć pod ciepłym kocem, albo nie wybrać się do sauny? Ano dlatego, że
gorące kamienie, to nie tylko termoterapia.

Regulacja sensoryczna – kamienna kołdra obciążeniowa. Dociążenie aktywuje
mechanoreceptory głębokie – głównie receptory czucia głębokiego w powięziach,
mięśniach i skórze. Przesyłają one do ośrodkowego układu nerwowego sygnały
informujące o stabilnym nacisku. Bodźce tego rodzaju mózg odbiera jako
„bezpieczne” i „kojące”. Nadmierna reaktywność układu nerwowego zmniejsza się.
Jest to nie tylko przyjemne, ale także bardzo zdrowe.
W połączeniu z ciepłem, które uruchamia włókna czuciowe typu C, odpowiadające za
przewodzenie bodźców termicznych, następuje pobudzanie układu
przywspółczulnego. To on odpowiada za odpoczynek, trawienie i regenerację. W

efekcie dochodzi też do spadku poziomu kortyzolu, zwolnienia pracy serca i
wyrównania oddechu.
To wszystko finalnie wpływa również na układ limbiczny, odpowiedzialny za emocje i
poczucie bezpieczeństwa.
Masaż gorącymi kamieniami może być w pewnym sensie imperium romanum
zabiegowej holistycznej pracy z pacjentem – przy zastosowaniu odpowiedniej
metodyki będzie odwoływać się do czystej medycyny i wspierania procesów
fizjologicznych, spełniać rolę terapii sensorycznej, jednocześnie pozostając bardzo
przyjemnym zabiegiem współpracującym z układami wewnętrznymi i
psychosomatyką. Można powiedzieć, że wszystko wrzucone do jednego kotła (i
podgrzane).