Wielu pacjentów pyta, czy masaż będzie „konkretny” i mówi że „musi boleć”, bo tylko
wtedy się liczy. Ja sama, jaka autorka, uwielbiam pracować na głębokich technikach
manualnych, które faktycznie bywają nawet bardzo bolesne, ale też bardzo
skuteczne, więc w swojej praktyce dobrze dogaduję się z takimi pacjentami.
Natomiast, z czego pacjenci często nie zdają sobie sprawy, odczucie bólu nie jest
zależne tylko od obranych technik, a szeroka paleta chwytów, na jakich pracujemy,
pozwala nam na intensywne działanie z bólem lub bez niego. Odczucia bólu będą
więc zależne od kilku czynników.
Po pierwsze – technika. Weźmy na tapet masaż klasyczny – co do zasady nie
powinien być bolesny. W naszej metodyce działania, niezależnie od obranej terapii,
zaczynamy zawsze od palpacyjnego badania. Sprawdzamy między innymi
ruchomość tkanki, kierunek jej ruchu, intensywność i rozkład napięć. Oceniamy
reaktywność pacjenta na dotyk – jeśli pojawiają nam się objawy przeczulicy,
będziemy pracować łagodniej dla układu nerwowego i wolniej „dobierać się” do
punktów spustowych. Zawsze działamy w komunikacji z pacjentem – tak, żeby
terapia była znośna, ale też efektywna.
Punkt drugi – im większe napięcie, tym większy ból i odwrotnie. Czyli Wasze
odczucia są adekwatne do siły z jaką pracujemy – ale zupełnie odwrotnie niż się
spodziewacie. Jeśli mamy duże napięcie w mięśniu, zwłaszcza kiedy utrzymuje się
ono przez dłuższy czas, to dochodzi do lokalnego niedokrwienia. Pojawia się ucisk
na własne naczynia krwionośne, a w efekcie w takim miejscu gromadzą się naturalne
dla naszego organizmu substancje, które nie mogąc znaleźć drogi przepływu,
drażnią zakończenia nerwowe, co już samo w sobie powoduje ból. Układ nerwowy
nie lubi zbierać wielu bodźców na raz, więc już w momencie jego podrażniania
dotykiem pojawia się dyskomfort. Jeśli dołożymy do tego, nawet niewielkie
rozluźnianie, pojawia nam się efekt reaktywnej hiperemii – niedokrwione miejsce
zaczyna się „przepłukiwać”, następuje aktywacja nocyceptorów (receptorów
bólowych), naczynia gwałtownie się rozszerzają, co jest odczuwane jako ból. Dla
porównania, jeśli pacjent jest w dobrym stanie, jego mięśnie są elastyczne i
plastyczne, jako terapeuci musimy użyć dużo więcej siły i bardziej się namęczyć,
żeby wywrzeć na nim wrażenie.
Czy dobry masaż boli? Nie. Czy skuteczny masaż terapeutyczny boli? Zazwyczaj
tak. Ale najważniejsze jest, żeby komunikować się z pacjentem, prawidłowo ocenić
jego „okno bólowe” do pracy, oraz dysponować szerokim zakresem technik i empatią.
Bo przecież jesteśmy tu dla Was.


